Dekoracja komunijna w Bukietach
Tak, tak! Mimo, że luty i zima.. dekoracja komunijna:)
Właśnie ukazał się wiosenny numer czasopisma Bukiety w którym znajdziecie bogaty wybór wianków komunijnych na głowę.

Jest tam również tutorial dekoracji na stół komunijny przygotowany przeze mnie:)
Poniżej umieściłam kilka niepublikowanych zdjęć tej dekoracji, mam nadzieję, że zaciekawią Was na tyle mocno, że będziecie chciały zobaczyć w Bukietach jak ją zrobiłam ![]()



Co poza tym?
W oczekiwaniu na spacer nasze psiaki oglądają własną telewizję:) z czwartego piętra świat prezentuje się jednak inaczej, potrafią tak siedzieć naprawdę długo.

W końcu przychodzi niedziela i spacer w pola sprawia, iż wszyscy są szczęśliwi:)
No i nie ma najmniejszych wątpliwości co do pory roku !





Późnym wieczorem spacerujemy po opustoszałych częstochowskich alejach gdzie wszystko dla psów jest nowe i nawet gołąbek z brązu będący elementem fontanny dziewczynki z gołębiami jest wart najwyższej uwagi i obszczekania!

Zimowa dekoracja miasta, lodowy, piękny anioł wielkości człowieka.

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie, mam nadzieję, że macie się dobrze i mimo zimna chodzicie na spacery:)
Myśliwskie wianki Alwi
Witam Was bardzo serdecznie w nowym roku, który zaczęłam bardzo pracowicie chociaż patrząc po liczbie nowych wpisów na blogu (a właściwie po ich braku) można by sądzić wręcz odwrotnie ![]()
A było tak, przed samymi świętami w sposób niezwykle chaotyczny wylądowałam ostatecznie w moim nowym miejscu zamieszkania, zabierając ze sobą córki, psy i niezliczone pudła wypełnione naszą przeszłością..Styczeń wypełniony był po brzegi „ogarnianiem” naszej przestrzeni, przygotowałam również tutorial o dekoracji komunijnej stołu dla Bukietów i tutorial dekoracji koszyczka wielkanocnego dla Weny. Po czym mój komputer, bez konsultacji ze mną, postanowił nieodwołalnie iść na zasłużoną emeryturę.
Ale gdy żegnamy „stare” tworzymy miejsce dla „nowego” i dlatego dzisiaj cieszę się bardzo mogąc znowu być z Wami:)
Powoli będę nadrabiać blogowe zaległości i zaczynamy od wianków Aldony, które są bardzo oryginalne, niespotykane w charakterze, zobaczcie sami:)



Pisałam już wcześniej, że Aldona założyła działalność i ma również stronę internetową swojej pracowni Alwi dokąd Was serdecznie zapraszam, jest tam bardzo dużo wzorów wianków nawet już wielkanocnych.
Oto ich próbki:) Dziękujemy Ci bardzo Aldonko, że dzielisz się z nami zdjęciami swoich wianków!





Pozdrawiam Was bardzo serdecznie!
Rodzice na nartach w 1952r
Na ten nowy rok, dużo optymizmu, dystansu do spraw małych i wielkich, wyrozumiałości dla świata, radości z pracy i miłości nie tylko do ludzi życzę Wam z całego serca! Do życzeń dołącza się Lola ![]()

Dzisiaj wybrałam dla Was zdjęcia moich rodziców z wypadu w góry na narty zimą 1952r
Ich ulubionym miejscem była Samotnia, jest to jedno z najbardziej znanych schronisk w Karkonoszach, znajduje się niedaleko Kotła Małego Stawu, na wysokości 1195 m.n.p.m. Ponieważ jest na terenie Karkonoskiego Parku Narodowego, wiec dotrzeć tam można wyłącznie na piechotę.

Zdjęcie pochodzi ze strony internetowej Samotni, dla zainteresowanych adres strony http://www.samotnia.com.pl/
Czy nie jest bajkowo?
Ale niech Was nie zmyli zdjęcie poniżej. Raczej nie szli do schroniska
( nie jest opisane, ale podejrzewam że zostało zrobione w czasie pobytu w Zakopanym dokąd rodzice również jeździli jako prekursorzy narciarstwa ) Do Samotni wspinali się z plecakami i nartami..

A w co się ubierali na narty? Aż dziw bierze patrząc na te zdjęcia, chyba tylko góralska herbatka ich chroniła przed zapaleniem płuc…chociaż pewna znajoma pani doktor twierdzi, że „materiał” przedwojenny był nieporównywalnie lepszy od późniejszego, znaczy powojennego..czyli nas:) Hm, coś w tym jest..
Obejrzyjcie zatem jak w tych narciarskich strojach kobieco prezentowała się moja Mama i męsko mój Tata ![]()
Jak to się ma do bezkształtnych bałwanków szusujących obecnie na stokach?



Spody nart smarowało się zwykłą świeczką i to działało!

Natomiast podnieść się z upadku gdy narty były bardzo długie, ( ponad dwa metry)i skórzany bucik tyle o ile usztywniony wiązaniami to było naprawdę trudne! Rozwiązanie było proste, należało mieć obok męskie towarzystwo, chociaż z opowieści Mamy wynika, że często Panowie spieszący się by zjechać na dół przed zamknięciem sklepu alkoholowego całkowicie zapominali że zjeżdżała z nimi kobieta…Cóż..

Zima nigdy nie zniechęcała mojego Taty do podróżowania, więc Mama regularnie marzła ale czego się nie robi dla ukochanego..:) Poniżej wypad na spacer do lasu, samochodem raczej bez ogrzewania ![]()

I jeszcze ciekawiej..trochę śniegu przyczepiło się do kół..

A na zakończenie zimowych zdjęć, nasze spotkanie z Mikołajem znaczy mojej siostry Magdy (w białych rajtuzkach i moje ( stoję w samym środku z przodu), to było naprawdę ogromne przeżycie ( 1960r chyba..)


Renia podzieliła się z nami kolejnymi zdjęciami jej świątecznych wianków,:) Dziękujemy Ci bardzo Reniu:)



Pozdrawiam Was bardzo serdecznie:)






